Długo zastanawiałam się czy warto uzewnętrzniać się publicznie. Bo niby czemu kogos ma obchodzić to co dzisiaj jadłam, co ćwiczyłam i co wtarłam sobie w tyłek?
Niby nic, ale z drugiej strony sama czytam takie blogi. Są dla mnie poradnikiem, inspiracją i motywacją. Chciałabym przejąć tak szlachetną rolę. Oczywiście, blog ma tez bardziej egoistyczne pobudki.
Od wielu lat zmagam się z najróżniejszymi zaburzeniami odżywiania (od anoreksji, przez bulimiczną wersję, kończąc na mojej obecnej, znienawidzonej bulimii). Przeszłam wiele terapii, ostatnio zaliczyłam miesięczny pobyt w cudownym ośrodku leczenia uzależnień...ale nic nie pomogło. Długo jęczałam jakie to niesprawiedliwe, aż w końcu oświeciło mnie, że tylko za sprawą Jezusa można być nagle ozdrowionym, a jeżeli nie ma się tego szczęścia trzeba poszukać innej metody - w moim przypadku silnej woli i ciężkiej pracy.
Aby wyzdrowieć muszę chcieć wyzdrowieć. Muszę uporządkować sobie życie i narzucić sobie dyscyplinę. Już raz na zawsze chce skończyć z obżeraniem się, które rujnuje mój portfel (80 zł dziennie na same "żarcie" pomijająć "normalne" jedzenie to norma - gorzej, że pieniądze zbyt szybko się kończyły) i wymiotowaniem, które rujnuje moje zdrowie.
Blog ma mi pomóc, ma być motywacją, spisem jadłospisów, nastrojów, sposobów urodowych i wszystkiego co związane z moim zdrowiem i samopoczuciem.
W poprzednim roku dzięki depresji, bulimii, morza alkoholu, słodyczy i zerowego ruchu przytyłam 6 kg.
Ok, wagę niby mam w normie (54 kg / 166 cm), ale czuje się potwornie, szczególnie, że mam wrażenie, że tu we Wrocławiu większość dziewczyn żywi się powietrzem, bo każda jest okropnie chuda i z moją "normalną wagą" jestem waleniem wśród szprotek.
Tak więc:
- nie objadam się
- wracam powoli do poprzedniej wagi
- uprawiam dużo sportu
- jem zdrowo, nie głodzę się
- dbam o urodę
W poprzednim roku dzięki depresji, bulimii, morza alkoholu, słodyczy i zerowego ruchu przytyłam 6 kg.
Ok, wagę niby mam w normie (54 kg / 166 cm), ale czuje się potwornie, szczególnie, że mam wrażenie, że tu we Wrocławiu większość dziewczyn żywi się powietrzem, bo każda jest okropnie chuda i z moją "normalną wagą" jestem waleniem wśród szprotek.
Tak więc:
- nie objadam się
- wracam powoli do poprzedniej wagi
- uprawiam dużo sportu
- jem zdrowo, nie głodzę się
- dbam o urodę
Tak więc,
Witam w moim świecie ;)
Witaj,
OdpowiedzUsuńmyślę, że to dobrze, że postanowiłaś prowadzić bloga. Ja zaczęłam ponad rok temu i nie żałuję. Zobaczysz jak to wciąga. Może dzięki temu będziesz mniej myślała o jedzeniu i, co za tym idzie, mniej jadła?
Co do Twojej wagi. Przecież Ty jesteś szczuplutka! Ja przy wzroście 163cm ważę 58-59kg i wcale nie uważam się za grubą. Co prawda chętnie bym zrzuciła ze 3-4kg, ale jak się nie uda to trudno. Oby tylko większych problemów w życiu nie mieć niż te 3-4kg :)
Trzymaj się cieplutko. Pozdrawiam.
No właśnie, nawet główną motywacją nie jest chudnięcie, bo chociaż w lustrze widzę spaślaka to przecież na logikę wiem, że nie może być tak źle, skoro nosze to spodnie 36.
UsuńBardziej chodzi mi o stabilizację swojego życia, poukładanie wszystkiego i wyzwolenie się z błędnego koła jem-wymiotuję-mam wyrzuty sumienia więc aby je przytłumić znowu jem.
Kiedyś prowadziłam bloga kulinarnego i była to świetna zabawa. Niestety, później przyjemność gotowania została zjedzona przez zaburzenia odżywiania.
Oby tym razem lepiej się udało :)